Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info.

8H Mini Off-Road Mud Marathon

18 czerwca drużyna Sasquatchy wzięła udział w 8H Mini Offroad Mud Marathon organizowanym przez FX Rally w kompleksie rajdowym Cabała Rally w Niegowoniczkach koło Olkusza. (50.366208,19.436037)

Filmik

Na początek filmik z imprezy. 

Jak nam poszło?

Główną imprezą był 24 godzinny maraton offroadowy, my jednak podeszliśmy do nowego toru z pokorą i postanowiliśmy zacząć od rywalizacji w 8-godzinnym mini maratonie. Założyliśmy sobie jeden cel: przetrwać. To znaczy, przejechać dostojnie 8 godzin bez większych usterek, tak by nikt nie musiał nas odholowywać, jak to się stało na III Zlocie Suzuki. Udało się! Samurai przeżył, odpadł tylko przedni reflektor i wypiął się przewód zapłonowy świecy (można zaiwaniać na trzech garnkach? - można!). Niezawodna zazwyczaj kamera GoPro, tym razem zawiodła i mało co nagrała - musicie więc uwierzyć na słowo, że było czadowo.  

Zajęliśmy 6-te miejsce, ex aequo z naszymi znajomymi z niebieskiego Mitsubishi Pajero, których wyciągnęliśmy na ich pierwszą imprezę offroadową. [Oficjalne wyniki - zdobyliśmy 300 punktów, 1 pieczątka = 10 pkt.] Więc 'Brawo, My!' - zarażamy offroadowym szaleństwem drogą kropelkową.

Zdjęcia z imprezy, wykonane przez innych uczestników imprezy można zobaczyć tutaj:

    instagram Block
    This is an example. To display your Instagram posts, double-click here to add an account or select an existing connected account. Learn more

     

    Zmagania na torze


    Organizatorzy przygotowali dla ekip dwa tory. Jeden szutrowo-pyłowy i drugi - błotny. Do 20.10 walczyliśmy na torze pierwszym, by potem przenieść się na tor błotny. Trudność obu torów była optymalna. Przeszkody były do pokonania, ale nie można było pozwolić sobie na jakieś szczególne rozluźnienie. 

    Rywalizacja rozpoczęła się o 15.50 od wspólnego startu wszystkich załóg na torze pierwszym. Na każdym z torów obowiązywały dwie pieczątki elektroniczne - jedna na początku okrążenia i druga mniej więcej w jego połowie. Organizatorzy dbając o to, by jazda nie była zbyt monotonna, co jakiś czas  modyfikowali trasę przejazdu. Pojawienie się na torze samochodu z migającym kogutem zwiastowało więc dobrą zabawę/tarapaty. W maratonie 8-godzinnym każdy z członków załogi musiał się obowiązkowo udać na godzinną przerwę regeneracyjną. Czyli bomba - taka impreza, na której nie dość, że pojeździsz to jeszcze się wyśpisz na poboczu (Grzesiek spał godzinę z głową na kole zapasowym i podobno się wyspał ). Były też wyrywkowe testy alko i narko - nas nie sprawdzono, ale jechaliśmy wyłącznie na kofeinie i adrenalinie. 

    Na imprezę pojechaliśmy w składzie: Aga i Grzesiek. Podzieliśmy się jazdą mniej więcej po połowie:
    15.50 - 18.00 : Aga (kierowca) + Grzesiek (pilot)
    18.00 - 19.00 : Grzesiek (kierowca) / Aga (na przerwie)
    19.00 - 20.00 : Aga (kierowca) / Grzesiek (na przerwie)
    20.00 - 22.00 : Grzesiek (kierowca) + Aga (pilot)

    Uczciwie się przyznajemy, że asekuracyjnie odpuściliśmy sobie jedną godzinę jeżdżenia na torze błotnym. Nie chcieliśmy kusić losu przed przyszłotygodniowym Wyrowiskiem w Bełchatowie, a błoto robiło się coraz bardziej zdradliwe. Byliśmy też dosyć zmęczeni. Na torze pierwszym nas porządnie wytrzepało - Grzesiek do dzisiaj obstaje twardo przy tym, że doznał przemieszczenia organów wewnętrznych. Co więcej, unoszący się na torze pył był na tyle uciążliwy, że wróciliśmy z rajdu zmumifikowani - jest środa, a dalej uzupełniamy płyny. Notatka na przyszłość: jadąc do Niegowoniczek, koniecznie zabrać chusty, kominiarki lub maseczki ochronne. 

    W samochodzie przed rajdem zainstalowaliśmy nowe sprzęgło, amortyzatory i fotele kubełkowe z czteropunktowymi pasami. Sprzęgło żyje, amory żyją, fotele - fajna rzecz, Aga nie fruwa po samochodzie na wybojach. 

    Park maszyn

    Taka impreza to również okazja do pooglądania innych samochodów. I musimy wam powiedzieć, że myśl technologiczna w narodzie ma się dobrze - mieliśmy okazję zobaczyć niesamowite maszyny. Szczególnie dobrze mogliśmy poznać te, które wymijały nas (i dublowały) na trasie z niebywałą jak na 4x4 prędkością. Nasza pchełka jest raczej wolna ale namolna. Jesteśmy z niej dumni, bo wróciła z rajdu w całości.

    Do zobaczenia na Wyrowisku. 


    PS.1 Rozkład jazdy Sasquatch Team

    Jeśli się wybieracie - to dajcie znać!

     

    PS.2

    Sasquatch Team można znaleźć jeszcze tutaj

    Więcej artykułów